No dobra, pamiętasz jeszcze Słoneczny Patrol? Nie, nie chodzi mi o ten moment kiedy dziewczyny biegną w zwolnionym tempie, ale dobrze, że kojarzysz temat. Chodzi o ogromne fale, które w co drugim odcinku wyrzucały surferów na skały albo znosiły w głąb pacyficznej otchłani. I o ile Davida Hasselhoffa w wersji młodszej widzieliśmy, to złowrogiego i morderczego oceanu nie.

Do oceanu trzeba podchodzić z respektem (i czytajcie informacje, żeby po wyjściu z wody nie okazało się, że kilka dni temu zabłąkał się tu jakiś rekin – jakie to ogłoszenie znaleźliśmy w Morro Bay, już po kąpieli w oceanie), ale respekt to nie to samo co strach. Oglądając filmy o surferach zawsze miałam wrażenie, że to tylko dla wybranych, na pewno nie dla mnie, która panikuję kiedy tylko tracę grunt. Tymczasem ocean jest dla każdego. Surfowały dzieci, surfowali seniorzy, tak na prawdę tylko my nie surfowaliśmy, ale to trzeba będzie kiedyś nadrobić. Przede wszystkim wcale nie trzeba wypływać kilometra w ocean żeby złapać falę, w dodatku ciąg wsteczny fali jest dość słaby i nie wciąga cię jak odkurzacz w otchłań (nawet słabiej niż na Bałtyku) po trzecie fale są super.

No i zadanie. Kto na filmie znajdzie wyluzowanego surfera? Dajcie znać w komentarzu.

Praktyczne informacje:

Kąpiel z dzieckiem: słona woda w małe oczki piecze, wiec nie zapomnijcie o okularkach. Dla Igora okularki (z superbohatermenami kupione za dolara na promce w Walmarcie) były motywacją do nurkowania, którego nauka zajęła kilka dni, teraz trudno go wyciągnąć spod wody. Duże fale są duże dla nas, a dla kogoś kto ma 104 cm wzrostu metrowa fala jest jak walący się na niego budynek. Zabawę w wodzie warto zacząć bliżej brzegu, wspólnie skacząc przez zgłuszone fale, a po kilku minutach z większą śmiałością będziecie dawać nury w te większe fale. Ale nawet wtedy nie zapominajcie o asekuracji.

Nocleg: w Carlsbadzie jest kemping nad samym oceanem. W następnym filmie zobaczycie wieczorny widok z takiego kempingu – bajka. Tam też wrzucimy namiary.