Tego szukałam podczas całej naszej wyprawy – indiańskich petroglifów. Jakoś fascynuje mnie temat Indian i do tego możliwość zobaczenia z bliska i na własne oczy czegoś tak przedwiecznego, pierwotnego a jednak ludzkiego. I nie spodziewałam się, że to czego się spodziewałam znajdziemy właśnie tu – na pustkowiu w Nowym Meksyku. I to przypadkiem.

O tym miejscu powiedział nam właściciel sklepu w Carrizozo, gdzie w sumie też trafiliśmy przypadkiem. I muszę wam powiedzieć, że choć Trzy Rzeki (tylko z nazwy, bo wody nie było widać tylko puste koryta) są niepozorne to miały dla nas w prezencie na prawdę mile spędzony czas. Odczytywanie indiańskich znaków, które miały kilka tysięcy lat, okazało się być świetną zabawą, która przebiła nawet naszą grę w liczenie kaktusów i doprowadziła do ciekawego odkrycia. Mianowicie okazało się, że już starożytni musieli znać Minionki. Możliwe, że odbywali z nimi wymianę handlową, bo uwiecznili w kamieniu podobiznę jednego z nich. Odkrycie naszego małego badacz prezentuje on sam na vlogu 😉

Praktyczne Informacje:

Wstęp: 5$ za dzień – z Annual Pass wstęp za darmo

Nocleg: kemping tuż obok Visitors Center 7$ za noc, z Annual Pass – 3,5$

Z kempingu wychodzą dwa szlaki: wzdłuż kamieni pokrytych tysiącami petroglifów i drugi do pozostałości po indiańskich pueblach

Strona www: https://www.blm.gov/visit/three-rivers-petroglyph-site

Inne atrakcje w okolicy: Carrizozo, opuszczone miasto White Oak’s, Monument White Sands