fbpx

Rejs promem z Dubai Marina do Deiry

Rejs promem z Dubai Marina do Deiry

Dzisiaj mamy dla Was pomysł na to jak fajnie spędzić dzień w Dubaju. Zaczniemy w Marinie – dzielnicy pełnej nowoczesnych wieżowców wyrastających w ciągle większej liczbie wzdłuż długiego na 7 km deptaka i pełnego jachtów kanału, a potem popłyniemy do Deiry na targ przypraw, tkanin i złota, oglądając Palm Jumeirah z Zatoki Perskiej.

Gdzie zaparkować?

Zaparkujcie za darmo w Dubai Marina Mall. Za parkowanie na innych parkingach w tej okolicy trzeba zapłacić około 100 AED za dzień. Parking jest otwarty w godzinach otwarcia centrum handlowego.

Dubai Marina Walk

7 kilometrowy deptak z wodą po jednej stronie i z wieżowcami po drugiej to świetne miejsce na spacer. Zwłaszcza, że na dole tych wieżowców jest mnóstwo kawiarń i restauracji, w których można zrobić sobie przerwę na kawę, lunch czy lody. Tylko uwaga na ceny. Niektóre z tych restauracji mogą być naprawdę drogie. I pamiętajcie, że chcemy później płynąć do Deiry gdzie restauracje są dużo tańsze, a jedzenie też pyszne, więc obiad planujemy zjeść już tam.

Widok na wyspę Palmę z góry

My w tym roku nie skorzystaliśmy z tego sposobu, ale może Wy będziecie chcieli. Na 52 piętrze hotelu Marriott znajduje się restauracja The Observatory. Można tam wjechać na kawę lub drinka, a widok na Palm Jumeirah i Marinę macie w cenie tego co zamówicie 😉 Kawa kosztuje 25 AED. Ceny i menu znajdziesz tu: The Observatory.

Widok na wyspę Palmę z zatoki

Do Deiry dostaniemy się promem: Dubai Ferry. Koszt rejsu do Deiry (stacja Al Ghubaiba) to 50 AED od osoby. Dzieci do 5 lat płyną za darmo. Bilet najlepiej kupić zanim wybierzesz się na spacer po Marinie, bo kusy są rzadkie (na tą chwilę: 11,13 i 18:30). Kasę znajdziesz jeśli pójdziesz w lewo wychodząc z Dubai Mall w stronę Mariny. Będzie to budka z nazwą i logo przewoźnika: RTA. O tutaj:


Prom przepływa kilka metrów od wyspy Palm Jumeirah, zaraz koło Hotelu Atlantis, jednego z najbardziej rozpoznawanych budynków w Dubaju. Według trasy ze strony Internetowej: Dubai Ferry prom przepływa nie wokół płaszcza Palmy – falochronu, a pod mostem przed Palm Jumeirah, ale mapa, którą dostaliśmy na miejscu pokazuje tą rasę, którą my płynęliśmy. Później w oddali powinien się Wam ukazać Burj Al Arab w kształcie żagla – jeden z najbardziej luksusowych hoteli na świecie. Może dojrzycie nawet lądowisko dla helikopterów na szczycie tego żagla, na którym kiedyś mecz tenisowy rozegrali Andre Agassi z Rogerem Federerem. Niedługo potem powinniście mieć też widok na Wyspy Świat (The World Islands) sztuczny archipelag wysp tworzących mapę kontynentów.

Dlaczego powinniście? Bo to zależy od tego czy pogoda będzie łaskawa. Często myślimy, że jadąc do Dubaju o pogodę nie trzeba się martwić, i o ile raczej nie zmarzniemy, to nawet tu pogoda potrafi spłatać figla. My np. mieliśmy widok z promu na gęstą mgłę. Do Mariny mgła dopiero wdzierała się między wieżowcami, co wyglądało zjawiskowo, ale kiedy wypłynęliśmy na Zatokę znaleźliśmy się w chmurach gęstego, białego powietrza. Koło Palm Jumeirah widać było tylko zarysy rosnących na brzegu palm, co tylko wzmogło nasz niedosyt. Palma była kilkanaście metrów od nas… Poza tym zdarza się, że nawet mimo dobrej pogody widoczność może być ograniczona ze względu na unoszący się w powietrzu piasek i pyły. W każdym razie czy z widokiem czy bez po około 1,5 h dotrzecie do Deiry.

Dubai Ferry

Deira

Na Deirze jest naprawdę dużo do zobaczenia, dużo miejsc i smaków do poznanie, dlatego od razu mówię, że możesz chcieć tu przyjechać jeszcze raz. Będzie warto. Zwłaszcza, że jeśli przypłynąłeś tu rejsem o 13 to mamy już 14:30, czyli w sam raz żeby zjeść tu dobry i tani obiad, odwiedzić kilka ciekawych miejsc i wypić puszny sok z owoców na Dubai Creek. Plan na dziś jest ambitny, byliśmy już w Marinie, a Deirę mamy na deser, choć spędzając tu pół dnia po tym deserze może nam zostać niedosyt 😉

textile souk

 

Zaraz koło stacji Al Ghubaiba gdzie wysiedliście jest rekonstruowana Dubajska osada – Heritage Village z domem Szejka Saeeda Al Maktoum – ojca obecnego Szejka Dubaju, który budował tu pierwsze mosty, drogi i wieżowce. Tu zobaczycie jak wyglądał Dubaj jeszcze 60 lat temu, kiedy był małą wioską poławiaczy pereł. Heritage Village widać już z promu, a na miejscu nie ma wiele więcej. Więc może warto zamiast tu, pójść w rejony Al Fahidi Historical gdzie zabudowa jest podoba, a do tego można pobłądzić w ciekawych zakamarkach, pełnych małych rzeźb i murali.

Ze stacji Al Ghubaiba pójdźcie w kierunku targu tekstylnego – Textile Souk. Jeśli będziecie iść wzdłuż nabrzeża Dubai Creek, zanim dojdziecie do targu możecie zatrzymać się na obiad w jednej z restauracji nad kanałem. Będzie tanio, dobrze i z dobrym widokiem.

textile souk

Po obiedzie łatwiej Wam będzie znosić natrętnych handlarzy na targu ;). Na koniec targu tekstylnego jeśli wejdziecie w wąską uliczkę, która wygląda trochę jak wejście na czyjeś podwórko, traficie na tyły małej świątyni hinduistycznej. Takie małe Indie z ciasnymi sklepikami pełnymi wieńców z kwiatów. Z tych Indii możecie wrócić do Al Fahidi, albo możecie wybrać się na drugą stronę Dubai Creek na targi przypraw i złota. Na drugą stronę Dubai Creek dostaniecie się abrą, łódką za 1 ADE (Przez Dubai Creek za 1 PLN).

Dubai Creek

Na targu złota można zobaczyć największy na świecie złoty pierścionek, ważący 63 km i pasujący tylko na Olbrzyma z bajek. A na targu przypraw można zobaczyć i spróbować suszonego kwiaty słonecznika, który jest nazywany „szafranem dla ubogich”, bo jest bardzo podobny ale sporo tańszy od szafranu.

I tak najciekawszy jest targ tekstylny, więc jeśli gdzieś w wąskich uliczkach Deiry zbraknie Wam siły, albo młodsi uczestnicy wyprawy zaczną się nudzić, można odpuścić souki na rzecz odpoczynku, albo niewielkiego Muzeum znajdującego się w Fort Bur Dubai (wstęp 3 AED)

1 dzień w Dubaju

Teraz zostaje tylko wrócić metrem po samochód 😉 To dość ambitny plan jak na jeden dzień, ale możliwy do zrobienia, nawet jeśli niektórzy z Was mają po kilka lat. Będzie trochę czasu na odpoczynek i regenerację na promie. Mali podróżnicy będą zachwyceni rejsem. Igor był bardzo przejęty, choć po pół godziny patrzenia się we mgłę i kołysania zasnął. Zresztą nie tylko on, Grześkowi też się oko przymkło. W Deirze wysiedliśmy za to naładowani do dalszego chodzenia. Myślę, że jest to dobry plan na dzień w Dubaju.

Deira abra

 

Sylwia Kołpuć
Sylwia Kołpuć
spostrzegawcza, trochę nieśmiała, podatna na nastroje i klimaty, ze skłonnościami do zachwytu i melancholii, autorka większości tekstów na blogu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *