Najpiękniejsze miejsca 2017. Podróżniczy rachunek sumienia

Dziś Sylwester. Niby zwykły dzień, jeden z 365 w tym roku, tylko że to ten trzysta sześćdziesiąty piąty, ostatni. Może Sylwester wcale nie zasługuje na to całe zamieszanie, ale nie da się ukryć 2017 rok się kończy. I jednak skłania do wspomnień i podsumowań. Zwłaszcza, że mamy co wspominać. Z trzech naszych wypraw: przez Europę, Stany i Zjednoczone Emiraty Arabskie wybraliśmy TOP 8 najpiękniejszych miejsc i przeżyć, których doświadczyliśmy w tym roku.

1. Zjeżdżanie po śniegu (z braku sanek na tyłku) pod górą z opakowania czekolady Toblerone

Już sam widok ośnieżonych Alp zasługuje na uznanie. A Matterhorn (ta góra od Toblerone) jest ponoć najpiękniejsza ze wszystkich gór. I chyba musi tak być, skoro jej wizerunek przedstawia większość dziecięcych rysunków (prawie idealnego trójkąta) ;). W każdym razie jest najpiękniejszą z gór, które my widzieliśmy. Możemy być nieobiektywni, bo zabawa na śniegu i zjeżdżanie na tyłku sprawiają, że wszystko jest fajniejsze. Pustynia też, ale o tym niżej.

Cała relacja z wyprawy przez Alpy tutaj: klik

2. Karnawał w Wenecji

Wenecja ma swoje oczywiste atuty: urokliwe wąskie uliczki, kamienice o pastelowych fasadach, Pałac Dożów, plac św. Marka, a wszystko to pooplatane wąskimi kanałami. Do tego w karnawale spacer po Wenecji ma w sobie coś z podróży w czasie, przez te maski i przebrania. Ale jest coś jeszcze, co szczególnie spodobało się Igorowi, poza maską batmana. W Wenecji jest chyba z milion mostów. Musicie przyznać, że to nie lada gratka dla małego inżyniera.

Eurotrip etap Włochy do zobaczenia tu: klik

3. Kemping, kemping i jeszcze raz kemping

Wiem, że się powtarzamy, ale jeśli mowa o najpiękniejszych miejscach i przeżyciach nie sposób nie wspomnieć o kempingach. Czy to na pustyni gdzieś pod drzewami Jozuego, czy w drodze do Lasu Sekwoi gdzie usypia cię szum rzeki Kern, nad samym oceanem czy po środku niczego. Piękne widoki, beztroskie chwile. Więcej o kempingowaniu z dzieckiem, w tym przypadku konkretnie z Igorem możecie przeczytać w grudniowym Magazynie Together strona 107 (klik), który patronował całej naszej wyprawie po Stanach.

4. Sanki na White Sands

Zjazdy w stylu dowolnym są już na pierwszym miejscu listy, ale te sanki na pustyni też muszą się znaleźć w tym zestawieniu. Co prawda przyznajemy, jest wolniej niż na śniegu, ale przeżycie jedyne w swoim rodzaju. I ten biały, chłodny pył też jedyny taki.

Więcej o White Sands tu: klik

5. Slab City i Góra Zbawienia

Trudno o bardziej niezwykłe miejsce niż instalacja ze słomy i hektolitrów wielokolorowej farby pośrodku pustyni. Jeśli będziecie w Kaliforni to Slab City musi się znaleźć na waszej trasie. Kiedy masz 5 lat to Góra Zbawienia jest najbardziej bajkową i kolorową krainą jaką można sobie wyobrazić, do tego znajdziesz tu inspirację jak ozdobić swój pokój kiedy rodzice nie widzą :). Kiedy masz tych lat ze 30, 40 czy 50 to Góra Zbawienia nie przestanie cię zadziwiać.

więcej o Slab City tu: klik

6. Ocean

Nad oceanem odkryliśmy wiele pięknych miejsc. W Morro Bay (klik), miasteczku jak z filmu „Uwolnić orkę” pływaliśmy prawie że z fokami 🙂 Kiedy Grzesiek pływał dosłownie metr od niego wypłynęła sobie taka jedna. Nad oceanem w San Diego rozpalaliśmy grilla i jednego kotleta ukradła nam mewa. Nad oceanem spaliśmy w kempingu (klik). No i ocean to też zachody słońca nad oceanem 😉

7. Park Narodowy Kaktusów Saguaro

To było jedno z tych miejsc, do których zajeżdżasz, bo jest jakoś po drodze ale wcale nie jesteś przekonany czy tam będzie tak super. Do tego na stronie internetowej parku miejsce prezentuje się raczej średnio (to akurat w Stanach reguła) – wielkie cukinie powbijane w ziemię. Ale kiedy już tam dojedziesz, bez większego entuzjazmu, na miejscu otworzysz szeroko oczy ze zdziwienia, bo te wielkie cukinie są nie z tej ziemi.

Więcej o Saguaro: klik

8. Góry Hadżar

W górach Hadżar byliśmy zaledwie wczoraj, ale zdążyły wskoczyć na listę. Rok temu byliśmy w ZEA w Dubaju (klik), teraz mamy możliwość poznania innego oblicza tego kraju, a nawet oblicz i te nowe twarze ZEA bardzo nam się podobają. Pierwszy film z Dubaju już jest na naszym kanale, a niedługo kolejne, też z gór Hadżar, dlatego zajrzyjcie na kanał: klik i subskrybujcie.

A przyszły rok? Zaczniemy go na pewno w Dubaju i to, że rozpocznie się w podróży bierzemy to za dobrą wróżbę. Na początku 2017 roku tylko mgliście malował nam się wyjazd do Stanów, a czekało na nas jeszcze wiele innych niesamowitych miejsc. Więc teraz jakoś tak śmielej wierzymy, że któreś z tysiąca pomysłów na podróże zrealizują się też w tym 2018 roku. Tak ze cztery. Na pewno nie będzie nudno, więc bądźcie z nami tu i na fb: klik. W każdym razie plecak Igora jest spakowany, a my wszyscy zawsze gotowi do wyjazdu. A gdzie i kiedy? Tu czy wszędzie? To się zobaczy. Ważne, że razem.

Sylwia Kołpuć
Sylwia Kołpuć
spostrzegawcza, trochę nieśmiała, podatna na nastroje i klimaty, ze skłonnościami do zachwytu i melancholii, autorka większości tekstów na blogu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *