Południe – tam gdzie życie toczy się w rytmie country

rodeo

Zanim pojechałam do Stanów muzyka country kojarzyła mi się z obciachem, coś jak nasze disco polo tylko gorsze. Przy naszym disco polo można potańczyć i pobawić się na weselu lub na zakrapianej imprezie w remizie, u znajomych czy na festynie w Gdyni a jak tańczyć do country? Tak jak na tych filmach gdzie przytupują w tych kowbojskich butach dwie w prawo jedna w lewo? Jak się przy tym bawić? Tymczasem po kilku miesiącach przekonaliśmy się, że muzyka country nie tylko nie jest obciachowa (Lynyrd Skynyrd i Sweet Home Alabama, Johnny Cash i Ring on Fire, Tanya Tucker i Delta Dawn, Dolly Parton i Jolene!), ale naprawdę tu pasuje. Tu na prowincji amerykańskiego południa życie wręcz toczy się w jej rytmie.

Miałam okazję porozmawiać o tym z gitarzystą pewnej kapeli country i powiedziałam mu, to co tobie teraz. Na co on odpowiedział, że mam rację – ta muzyka tu pasuje, do tego miejsca i tych ludzi. Nawet drażnią go jakieś nowoczesne, wydumane pop – kawałki o nieistniejących problemach. „Muzyka country jest prawdziwa – powiedział. – Jest o miłości, piciu i złamanym sercu. A nie kochał, nie miał złamanego serca albo się nie upił?”. Po czym dodał: „No chyba że wy w Polsce nie pijecie?”. Domyślasz się pewnie co mu powiedziałam 😉

Co to właściwie za muzyka?

Trudno powiedzieć. Biorąc pod uwagę różnorodność tej muzyki (od bardziej rockowej po niemal disco) czasem myślę, że chyba rzeczywiście kluczowe jest to co mówił Darren. Jeśli śpiewają o miłości, o tym, że mąż nie może liczyć na kochanie kiedy wraca pijany, o tym, że mama miała rację kiedy prosiła syna by nie brał broni do miasta, jak to jest gdy jest się córką górnika, jak pięknie jest w Alabamie lub o tym jak spokojnie płynie rzeka Missisipi wtedy masz do czynienia z country. A kiedy śpiewają o tyłkach, podrywaniu w nocnych klubach, problemach pierwszego świata i porachunkach gangsterów to może być pop, rock, rap czy cokolwiek innego ale zdecydowanie nie country. Choć gdyby włączyć samą melodię odnalazłbyś wiele podobieństw.

Oczywiście co do niektórych kawałków nie będziesz miał wątpliwości, że to country. Poznasz to po spokojnym rytmie, dźwięku gitary akustycznej, po tym jak wokalista zaciąga południowym akcentem na końcu refrenu. Ale będą to pewnie piosenki z lat 70 czy nawet starsze (które nam osobiście najbardziej odpowiadały). Kiedy sięgniesz po nowsze płyty możesz się trochę zdziwić ich zawartością, którą trudno będzie odróżnić od popu pomieszanego z disco albo rockiem. Raz nawet widzieliśmy w telewizji teledysk, na którym jedna kowbojka próbowała rapować i było to… co najmniej dziwne. W każdym razie miejscowi sięgają raczej po te nowe country podczas gdy my słuchaliśmy raczej muzyki, którą znali ich rodzice, a oni sami ledwo ją pamiętali.

Zdarzają się imprezy country jakie znamy z filmów: w małej knajpie lub w plenerze gdzieś gdzie spotykają się ranczerzy, na małej scenie gra i śpiewa zespół a pod scenę wirują w tańcu kowbojskie kapelusze. Tak jak na tamtej imprezie, na którą trafiliśmy w Goodnight (http://tuiwszedzie.pl/road-trip-teksas-denton-amarillo-goodnight/). Ale to rzadkość, koncerty znanych tu z imienia i nazwiska gwiazd country przypominają bardziej koncerty wielkich rockowych kapel. Odbywają się w wielkich halach widowiskowych rozmieszczonych gdzieś na długiej trasie koncertowej, na którą zespół jedzie autobusem wartym milion dolarów, a który pokazywali nawet na Discovery (żona Darrena wspomniała mi, że w domu chciałaby mieć taką łazienkę jak w tym autokarze). Z przerwami na sen dla kierowcy (członkowie zespołu mają swoje łóżka w autobusie, a dla kierowcy wynajmują hotel). Na tych koncertach fanki krzyczą i tłoczą się pod sceną, a wokalista, który nie jest skromnym chłopakiem z rancza tylko właścicielem ogromnego przemysłu firmowanego swoim imieniem czasem coś rzuci w tłum fanek. Może tylko nie łamią gitar.

Walmart, Empik a może Spotify?

Kiedy w Walmarcie szukaliśmy płyt zdziwiło nas ile odmian ma ta muzyka: contemporary, traditional, christian, country rock. Prawie na każdej płycie był inny dopisek. Nawet parząc po okładkach, z których uśmiechają się do ciebie wystylizowani amanci, seksowne kowbojki, jakaś niechlujnie ubrana grupka brodaczy, pan w średnim wieku z równo przyciętym wąsem lub kobieta w kwiecistej sukni, której zdjęcie zrobiono już wiele lat tamu wiesz, że łączy ich tylko ten kowbojski kapelusz na głowie, czasem gitara, a niekoniecznie muzyka.

Naprawdę ciężko wysondować co ci się trafi. Nam pomogła trochę kobieca intuicja (wydawało mi się jakoś, że ta pani w niebieskiej sukni może dobrze śpiewać) i założenie, że im mniej wydziwiona i sztucznie wyreżyserowana będzie okładka tym mniej dziwna będzie muzyka. No bo kiedy chłopak tak gładki, że na pewno nie pracował w polu czy przy bydle odziany w piękną, świeżo wyprasowaną koszulę pozuje ze swoją gitarą w stodole na zwojach siana budzi to pewne obawy co do autentyczności takiej scenki rodzajowej. Zwłaszcza, że widzieliśmy już prawdziwe rodeo (rodeo: http://tuiwszedzie.pl/rodeo-tylko-dla-prawdziwych-kowbojow/ ranczo: http://tuiwszedzie.pl/na-ranczu-w-kingston/) i prawdziwych kowbojów, których strój zawierał zdecydowanie mniej ćwieków i cekinów, i których koszule nosiły ślady użycia. Tak trafiliśmy na Lorettę Lynn i Johnnego Casha, których słuchamy do dzisiaj na naszym balkonie w Gdyni. Ale też wyposażyliśmy się w kilka płyt, których nie słuchamy w ogóle.

W zasadzie łatwiej jest kupić dobrą płytę country w Polsce niż w Stanach. W Stanach klasyków country jest pewnie ze 100, a po drugiej Stronie oceanu robi się ich jakoś mniej może koło 10, plus kilka piosenek ze znanych seriali i filmów. Więc kupując w Empiku wyselekcjonowaną na polski rynek płytę z tytułem w stylu „Największe hity country” albo „Klasyka country” masz dużą szansę, że większość piosenek na płycie będzie przyjemna dla ucha, problem w tym, że na każdej będą to te same piosenki tylko w różnej kolejności.

Jeśli chcesz poczuć trochę południowego klimatu, urządzasz może imprezę w temacie country albo wybierasz się na road trip po Południowych Stanach Ameryki to może przyda ci się nasza playlista, z której wywaliliśmy już tych gogusiów na sianie i rapujące kowbojki a zostawiliśmy coś więcej niż znajdziesz w Empiku: https://open.spotify.com/user/sylwiakolpuc/playlist/4JJaeSM541HsURoju0LQBS

Zapowiedź

W kilku najbliższych postach opowiemy ci jak żyje się w miasteczku na Południu. Na tyle dużym, że wie o nim każdy mieszkaniec Stanu i na tyle małym, że poza Arkansas nikt nie wie o jego istnieniu. Oczywiście na tyle na ile udało nam się to zaobserwować na przestrzeni tych kilku tylko miesięcy.

Ale dlaczego zaczęłam od country? Bo rzeczywiście jej spokojne tony oddająsłoneczny klimat tego miejsca, słychać ją w niespiesznych krokach mieszkańców, cichym postukiwaniu silnika miarowo posuwającego się naprzód samochodu po czarnej nitce drogi ciągnącej się przez mile lasów i . Kiedy będziemy opowiadać ci o tym gdzie kupić makaron (co tam stanowi wyzwanie), o tym jak jeździć samochodem, gdzie spędzać wolny czas, jak poznać mieszkańców i jacy oni są, jakie rozrywki lubią, będzie to bardziej realistyczne jeśli w tle puścisz country.

Nawet teraz kiedy wylegując się na naszej kanapie w Gdyni włączymy, którąś z przywiezionych płyt i zamkniemy oczy czujemy na powiekach gorące promienie słońca i wraca do nas spokój tamtych dni. I uśmiechamy się kiedy wtedy Igor mówi poprzedzając to długim westchnieniem odpowiednim bardziej dla starca niż 4 letniego chłopca: „Ale fajnie było w tej Ameryce co?”.

Cóż ciekawość świata ma po tacie, nostalgię po mnie, a miłość do Sweet Home Andebama (jak mówi) ma po Conway.

Sylwia Kołpuć
Sylwia Kołpuć
spostrzegawcza, trochę nieśmiała, podatna na nastroje i klimaty, ze skłonnościami do zachwytu i melancholii, autorka większości tekstów na blogu

2 Komentarze

  1. Barbara napisał(a):

    Uwielbiam Country Music. Szczególne Alan Jackson przypadł mi do gustu. Kocham jego piosenki i styl życia. Marzy mi się też pobyt, chociażby krótki na południu Stanów. Ten styl życia bardzo mnie pociąga. Myślę, że to zasługa moich rodziców, bo jako mała dziewczynka w każdą sobotę oglądaliśmy filmy z udziałem kowboi i tak mi zostało.:-) Wspaniały post i zdjęcia sa cudowne. 😉

    • Sylwia Kołpuć napisał(a):

      Dziękujemy 🙂 Coś jest rzeczywiście w południowym stylu życia, że potrafi zaczarować. Mamy nadzieję, że uda Ci się odwiedzić Południe, szczególnie polecamy rodeo, zwłaszcza jeśli western masz we krwi. Ślemy pozdrowienia na słoneczną Teneryfę 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *