USA #10 – Dzien 6 – Las Vegas Baby!

LasVegas baby!
Myśleliśmy że wieżę Eiffla ukradł Gru i jego Minionki. Tą mniejszą, tą z Vegas. Ale oddali. Stoi. Oprócz tego znaleźliśmy jeszcze Statuę Wolności, Empire State Building, Koloseum, pałac Dożów i nawet most brookliński. Igor przeprowadził dochodzenie nad czym jest ten most i odkrył że nad niczym! Za to bardzo ucieszył go widok wielkich m&msów i tabliczki czekolady.
Brzmi kiczowato? Ale jak wygląda zobaczcie na filmie:

 

 

Sylwia Kołpuć
Sylwia Kołpuć
spostrzegawcza, trochę nieśmiała, podatna na nastroje i klimaty, ze skłonnościami do zachwytu i melancholii, autorka większości tekstów na blogu

2 Komentarze

  1. Piotr Faryna napisał(a):

    Nie zgadzam się z opiniami, ze nie warto jechać do LV bo to kicz, bo komercja itp. Oczywiście jeśli ktoś nie ma zamiaru oddawać się rozrywkom w kasynach i klubach pobyt tam więcej niż pól dnia nie ma sensu, ale żeby poczuć klimat Ameryki trzeba bezwzględnie przejść się po Stripie i stracić 5 dolarów w którymś kasynie. Podstarzała pani przebrana za Marylin Monroe i Elvis obwieszony lampkami na baterie to tez cześć z tej tradycji. Nie bardzo wiem co można w LV robić dłużej ale na chwilę podjechać trzeba obowiązkowo.

    • Sylwia Kołpuć napisał(a):

      Nam się w LV podobało, bardziej kiczowate wydało nam się LA właściwie. Las Vegas ma coś w sobie no i jest rzeczywiście wyjątkowe, na swój dziwaczny sposób 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *