Dobrą alternatywa na popołudnia i wolne weekendy są miejscowe eventy. Rodeo, pokaz lotniczy w bazie wojskowej, koncert orkiestry w parku, zlot zabytkowych samochodów czy przejazd Clydesdale Budweiser to tylko niektóre. Jak znaleźć ciekawe wydarzenie w małym mieście na południu Stanów? Na które warto pójść, a które odpuścić bez żalu? Co wziąć ze sobą?

Dzień otwarty w Little Rock Air Force Base

Mieliśmy obawy, że nas nie wpuszczą. Wiecie: obcokrajowcy na wizie turystycznej, w dodatku Igor koniecznie chciał pójść ze swoją szablą piracką. Ale nie było najmniejszego problemu, a szabla została nawet skomplementowana przez żołnierzy, którzy pilnowali wejścia. To, że mogliśmy być szpiegami obcego wywiadu w żaden sposób nie wpłynęło na długość kontroli przed wejściem.

Ale Baza zdążyła nam się zaprezentować zanim jeszcze wysiedliśmy z samochodu. Po pierwsze Baza jest ogromna, od momentu minięcia pierwszej bramy do miejsca pokazów musieliśmy przejechać ładnych parę mil. Po drugie organizacja. Zjechało się naprawdę dużo ludzi, ale na miejsce parkingowe nie trzeba było czekać, nie tylko dzięki dużej powierzchni, ale dzięki organizacji i pracy dziesiątek żołnierzy, którzy sprawnie kierowali ruchem. Wszystko działało jak w zegarku.

Była tylko jedna organizacyjna wpadka. Na facebookowej stronie wydarzenia ustawiono współrzędne dojazdowe do innej bramy, niż do tej, która miała przyjmować gości. Żołnierze, którzy stali na warcie przy tym omyłkowym wjeździe witali wszystkich kierowców słowami: “Dzień dobry w czym mogę pomóc” (chociaż każdy miał dokładnie taki sam problem), a potem z uśmiechem każdemu opisywali drogę dojazdu. Jakby nigdy nic. I kierowcy też cierpliwie stali w kolejce.

Jak tylko otworzyliśmy drzwi samochodu dobiegły nas dźwięki latających helikopterów i … strzelania. Co kilkanaście minut żołnierze i ich maszyny odbywały podniebne inscenizacje. Zrzut sprzęt, akcja ratunkowa, ostrzeliwanie wroga, odbicie żołnierzy jednostki operacyjnej, albo po prostu ewolucje w powietrze.

Na wielkim placu stało kilka, może kilkanaście transportowych samolotów, do których można było wejść. A za szlabanem niezliczona ilość maszyn wykorzystywanych przez bazę. Oprócz tego pobliskie muzeum lotnictwa przywiozło ciekawe eksponaty, w tym samolot o modelu Kapitana z filmu Samoloty 2 (dokładnie ;)). Można było zjeść, porozmawiać z weteranami, a nawet zaciągnąć się do wojska (na my akurat może nie, ale Igor dostał za to plakat). Gratka nie tylko dla fanów militariów i lotnictwa.

Zlot samochodów

Na zlot samochodów trafiliśmy przypadkiem. Spieszyliśmy się, żeby zjeść pizzę w Zaza – naszej ulubuionej pizzeri (a właściwie jedynej, w której podawali jadalną pizzę) przed koncertem miejscowej orkiestry symfonicznej. Kiedy zajechaliśmy w zabytkową dzielnicę w sąsiedztwie kampusu Uniwersytetu Hendrix (tam jest pizzeria) zobaczyliśmy poustawiane na skwerze lśniące, kolorowe samochody.

Były i wielkie monster trucki, pod które Igor mógł wejść bez schylania, i piękne stare oldschoolowe odrestaurowane auta, a nawet samochód z oczami jak z filmu Auta. Był też samochód, którego pewnie szuka doktor Emmett Brown, choć nie wiem czy to akurat ten egzemplarz powracał do przeszłości. A pod maskami silniki jak z Mad Maxa. Tak, więc na pizzę nie zdążyliśmy. Trudno.

Koncert w parku Simon

Na początek każdego sezonu orkiestra symfoniczna miasta Conway daje otwarty koncert w parku w downtown. Przyjść może każdy, podczas koncertu zbierane są datki na rzecz orkiestry. Koncert zaczyna się uroczystym odegraniem hymnu Stanów Zjednoczonych. Potem kilka słów od Dyrygenta, który stara się zabawiać publiczność i dobrze mu to wychodzi. Tak dobrze, że po koncercie masz wrażenie, że Israel Getzov to twój dobry znajomy. Przy czym dla większości zgromadzonych naprawdę jest on znajomym.

No i zaczyna się koncert złożony z kilku utworów, pomiędzy którymi organizowane jest konkurs, którego zwycięzca może stanąć przed orkiestrą z batutą i spróbować swoich dyrygenckich możliwości. Orkiestra gra ….. i nagle przez środek parku jedzie pociąg, głośno gwiżdże, a gdy w końcu ucichł orkiestra zaczyna grać ciszę po burzy.

Pick a Pumpkin

Nie wiemy czy to dotyczy tylko Arkansas, ale bardzo lubią tu jesień. Jej nadejście wiąże się z wieloma tradycyjnymi wydarzeniami i jeszcze innymi, nie związanymi z żadną tradycją, stworzonymi tylko po to by tą jesień przywitać.

Pick a Pumpkin jest jedną z form powitania jesieni. Wydarzenie polega na tym, że jedziesz na niewielkie gospodarstwo i płacisz kilka dolarów za dynię. Niby normalne zakupy w ramach przygotowań do Halloween (które zaczynają się z miesięcznym wyprzedzeniem) tylko, że dynię sam zbierasz dynię z pola. Czasami wygląda to tak, że siadasz z gospodarzem na wóz i jeździcie po polu, aż wybierzesz tą, która ci się spodoba najbardziej.

My byliśmy na niewielkim festynie, na którym można było wybrać jedną spośród dyń poustawianych na niewielkim kawałku ziemi. Do tego było stragany, ale dość wyjątkowe bo z lokalnymi wyrobami. Grzesiek kupił sobie nóż, a ja naszyjnik z zatopionym w żywicy skrzydłem motyla. Zrobiła go niezwykle czarującą panią, która razem z mężem prowadzi gospodarstwo a oprócz tego robi biżuterię. Jej wyroby nigdy się nie powtarzają, a skrzydło motyla znalazła idąc rano nakarmić króliki 😉

Wieczorem na niewielkiej scenie była muzyka na żywo i ognisko, my niestety nie doczekaliśmy, ale festy i bez tego był ciekawy.

Rodeo

To punkt obowiązkowy. Chyba najciekawsze wydarzenie na jakim byliśmy w Stanach. Robi wrażenie i jeśli będziesz miał okazję być na rodeo nie przegap jej. Więcej o rodeo, o tym jak wygląda sam event i kowbojskie zmagania opowiadaliśmy tu: http://tuiwszedzie.pl/rodeo-tylko-dla-prawdziwych-kowbojow/

Budweiser Clydesdale

Cóż, to akurat dziwne wydarzenie. Trochę podobne do rytuału kaczek w hotelu Peabody (http://tuiwszedzie.pl/memphis/).  Polega ono na przejeździe przez główne ulice miasta powozu zaprzężonego w osiem pięknych koni rasy Clydesdale, wiozącego do miasta piwo. Powozi dwóch dziwnie ubranych woźniców, a siedzi koło nich dalmatyńczyk w złotej obroży.

To nietypowe wydarzenie jest pamiątką zniesienia prohibicji. Właśnie wtedy powóz pierwszy raz powóz wyruszył na ulice i zawiózł nawet piwo do Białego Domu. Dostrzeżono niesamowity potencjał komercyjny tego wydarzenia i od tamtej pory powóz (a właściwie kilka bliźniaczych) jeździ po kraju dostarczając wszystkim (pełnoletnim) złoty, lekko spieniony płyn. Zwłaszcza podczas Super Bowl (o futbolu pisaliśmy tu: )

Przejazdowi towarzyszą uliczne występy a wzdłuż ulic rozstawione są wszelkiego rodzaju kramy i stragany. Mieliśmy jednak trochę wrażenie, że może nie tyle, że nie warto było przyjeżdżać aż do Little Rock na ten dziwaczny event, ale jakbyśmy nie przyjechali, niewiele byśmy stracili, czego nie można powiedzieć np. o rodeo. Jako ciekawostka kulturowa, która może zdziwić – tak, jako forma spędzania czasu – średnio.

Gdzie znaleźć odpowiedni event?

To dość niesamowite, że nawet w takim niewielkim mieście wybór ciekawych wydarzeń jest naprawdę duży. I to nie tylko w weekendy. Dobrym źródłem wiedzy na ten temat jest facebook. Większość, jak nie wszystkie, organizacje i instytucje mają swoja fanpage i udostępniają organizowane przez siebie wydarzenia. Nawet dzień otwarty bazy wojskowej czy rodeo.

Wiele wydarzeń jest cyklicznych, lub związanych z daną społecznością dlatego warto pytać. Jeśli szukasz czegoś odpowiedniego dla dziecka zapytaj jakąś rodzinę z dziećmi. Jeśli jesteś studentem zapytaj studenta, albo siostrę z bractwa ΣΣΩ. Na pewno chętnie ci pomogą i na pewno będą wiedzieć, bo większość ludzi lubi uczestniczyć w takich wydarzeniach i często też są sami w nie zaangażowani.

No i jak zwykle: przypadek. Dlatego zawsze miej w bagażniku stroje do pływania, buty do wędrówek, koc (najlepiej składane krzesła), zapas picia najlepiej w coolerze) i jedzenia.

Co może cię zaskoczyć?

Patriotyczne akcenty. Wiele, wróć, wszystkie występy i mecze są poprzedzone odśpiewaniem hymnu. Wszyscy wtedy wstają, kładą rękę na sercu i zwracają się w stronę flagi. Czasami zdarza się też modlitwa o przyszłość kraju i narodu. Najczęściej, zwłaszcza na małych wydarzeniach, to bardzo uroczyste momenty, co widać po przejęciu zgromadzonych i bycie ich świadkiem to doświadczenie warte zapamiętania.

Jak się przygotować?

Najczęściej wcale, poza tym, że czasem dobrze jest poczytać o historii eventu jak np. Clydesdale Budweiser. Żeby na miejscu wiedzieć o co chodzi, dlaczego właściwie przejazd dorożki budzi takie zainteresowanie (mimo researchu nie dowiedziałam się co na powozie robił dalmatyńczyk).

Na eventy, które polegają na oglądaniu występów dobrze jest wziąć ze sobą składane krzesła, lub co najmniej koc. Na pewno przyda ci się na rodeo, albo na koncercie w parku. Czasem mam wrażenie, że miejscowi nigdy ich nie wyjmują z bagażnika. No i baw się dobrze. Koniecznie.