W Morro Bay nie dostaliśmy się na kemping. Po pierwsze w Stanach był właśnie długi weekend. Po drugie czego właściwie spodziewaliśmy się o 22 w kempingu nad samym oceanem.
Za to mieliśmy bliskie spotkanie drugiego stopnia z fokami (drugiego bo co prawda widać było je słabo ale ich wesołe krzyki niosły się po calej okolicy aż do hotelu w którym spaliśmy). Poza tym spóźniliśmy się na rejs z widokiem na wieloryby i przekonaliśmy się że fale wcale nie są takie straszne, za to straszny jest pewien mieszkaniec tych wód widziany trzy dni temu.
Najlepiej Morro Bay opisuje cytat z autora, który palcem na brudnej szybie samochodu napisał: Honk if you like waves

Jak wygląda miasteczko jak z filmu Uwolnić Orkę? Jak śpiewają foki? zobaczcie sami: