Jak znaleźliśmy się na Święta i Nowy Rok w jednym z prawdopodobnie najpiękniejszych miast? W zasadzie, to ten cały wyjazd wyszedł dość spontanicznie i prawie przypadkowo. Prawie dlatego bo żebyśmy mogli się tu znaleźć musiało się poskładać wiele elementów, nie zawsze zależnych od nas. Ale tak się wszystko poukładało, trochę szczęście dopisało i lecimy. Razem.

Razem, bo rok temu w Dubaju wylądowałam tylko ja z Grześkiem (o atrakcjach Dubaju, które wtedy sprawdziliśmy i ogólnie o mieście możesz przeczytać tu: http://bit.ly/milionyMonet), co nie zostało dobrze odebrane przez Igora. Nawet nie o to chodzi, że przeżywał rozstanie z nami, czy że mniej ciekawie spędzał czas. Nie, raczej w tym czasie świetnie się bawił. Problem polega na tym, że on TEŻ by chciał do Dubaju. My byliśmy, a on nie.

Czasem pytacie po co my go wszędzie ze sobą ciągamy. Że trudna droga, długa podróż, że się męczy i nudzi. Bo my lubimy podróże, bo on lubi i dlatego, że oszczędzamy sobie słuchania przy każdej możliwej okazji wypomnienia, że jego nie było w DUBAJU (wyobraźcie sobie groźnego 4 latka z założonymi rękami, patrzącego na Was spod byka) ;). Btw o miejsca, w których byliśmy za nim się urodził też potrafi być zazdrosny, ale racjonalny argument chronologii na szczęście działa już u 4 latka.

Lot liniami Emirates

Do Warszawy dotarliśmy Polskim Busem za 14 złotych od łebka (9zł bilet + 5zł dopłata za nasze specjalne miejscówki). Mieliśmy miejscami na górze prze przedniej szybie, których Igor nie mógł się doczekać. To przecież prawie tak jak kierowca! A z Warszawy bezpośrednio polecieliśmy do Dubaju. Wizzair na lotach do Dubaju przy pewnych warunkach potrafi wyjść sporo taniej, ale w terminie jaki nas interesował, biorąc pod uwagę, że w Wizz musielibyśmy dokupić bagaż i lecieć z Katowic, Emirates okazał się bardziej korzystny. Koszty dokładnie podsumujemy na koniec tej imprezy, szykujemy też post o tym jak szukać i znajdywać połączenia lotnicze w dobrych cenach, a na razie powiemy tyle, że warto sprawdzać różne linie, bo nie zawsze tanie linie są faktycznie tanie, a drogie nie zawsze, no wiecie…

 

Hotel w Dubaju. Deira

Na początku wylądowaliśmy w hotelu w Deirze. Deira to nie jest najbardziej rozchwytywana turystycznie dzielnica i rok temu nawet nie podejrzewaliśmy o istnieniu takiego Dubaju. Takiego innego i ciekawego. Ten inny Dubaj pokażemy Wam już w następnym filmie we wtorek.

Z tego powodu, że Deira nie jest ukochaną dzielnicą turystów ta dzielnica ma też konkurencyjne ceny hoteli. Za 3 dni zapłaciliśmy 660 złotych (220 zł za noc) za spore studnio z kuchnią w hotelu z basenem na dachu. Nocleg rezerwowaliśmy przez booking.com i post o budżetowych noclegach też będzie się pisał.

A jeśli mowa o tanich noclegach to za kilka dni przeniesiemy się do miejsca gdzie jest jeszcze korzystniej cenowo. A właściwie gdzie za sam pobyt nie zapłacimy NIC. ZERO złotych, dirham, czy czegokolwiek. Ale o tym opowiemy Wam tam na miejscu, teraz zobaczcie na filmie u góry nasz hotel za 220 zł za noc.

Acha, w filmie jeszcze zobaczycie sposób na najtańsze pamiątki z Dubaju. Jak nie wydać fortuny na modnych dubajskich bazarach a zdobyć fajny suwenir dla babci? Zobaczcie.

Do zobaczenia. Pozdrawiamy Was ciepło z Dubaju.