fbpx

Dubai Desert Conservation Reserve – domowe ZOO Szejka Dubaju

Dubai Desert Conservation Reserve domowe ZOO Szejka

W Dubaju mieliśmy fory. Nasi wspaniali znajomi z Dubaju podpowiedzieli nam wiele fantastycznych miejsc do odwiedzenia (dzięki Patrycja, Magda, Mateusz i Krzysiek ;)). Dostaliśmy poradniki, mapy, przewodniki, rady, no wszystko. Dzięki temu stworzyliśmy dla Was kilka fajnych propozycji na jednodniowe wycieczki. Ale my i tak musieliśmy zrobić coś całkiem po swojemu. Natura szwędaczy wygrała. I powiem Wam, że mina naszych znajomych na wieść, że przypadkiem trafiliśmy do domowego ZOO Szejka Dubaju była bezcenna.

 

Domowe ZOO Szejka Dubaju

Brzmi jakby luksusowo? No nie do końca, ZOO widzieliśmy tylko zza płota. Ale od początku. Jak my się tam znaleźliśmy? Chcieliśmy pojechać do Dubai Desert Conservation Reserve. Spodziewaliśmy się czegoś jak Park Narodowy w USA. Wg. przewodników ten teren jest rezerwatem przyrody i zwierzęta mają tu występować dziko. Nazwa brzmi jak tytuł jakiegoś państwowego kawałka terenu podlegającego szczególnej ochronie. Chociaż jak by na to spojrzeć od drugiej strony, to w Dubaju właściwie jak coś jest państwowe to jest szejkowe. Kiedy nasz wyjazd nazwaliśmy sobie roboczo: Święta u Szejka, nie wiedzieliśmy że będzie to strzał w dziesiątkę (no dobra może w dziewiątkę bo Szejka nie spotkaliśmy ;)). W każdym razie liczyliśmy na jakiś otwarty dla ogółu kawałek natury gdzie dziko biegają sobie zwierzęta. Zamiast tego stróżówka na wjeździe i ogromne ZOO Szejka Dubaju gdzie za ogrodzeniem dumnie przechadzają się oryksy.

Oryksy w ZEA

Oryksy występujące na pustynnych terenach Bliskiego Wschodu to oryksy arabskie. Do niedawna zwierzęta te nie występowały dziko w naturze, ze względu na to, że w latach 60-tych urządzano na nie niekontrolowane polowania. Ale dzięki staraniom Brytyjskiego Towarzystwa Ochrony Fauny udało się odbudować gatunek na tyle, że część z tych zwierząt mogła powrócić na wolność.

Pustynia i paszcza Sarlaca

W związku z tym, że rezerwat przyrody okazał się w rzeczywistości szejkowym ZOO czuliśmy pewien niedosyt jeśli chodzi o kontakt z naturą. Dlatego korzystając z okazji, że ujechaliśmy kawał drogi poszliśmy na spacer na pustynię. Chłopaki skakali do paszczy Sarlacca (zobaczcie na filmie jak im to wychodziło, no i kto to jest ten Sarlac – jeśli wiecie to moc jest z wami i pochwalcie się koniecznie w komentarzu). A ja wypatrywałam wielbłądów, co okazało się niewymagającym zajęciem, bo kilka okazów przechadzało się luzem całkiem niedaleko.

Dubai Desert Conservation Reserve domowe ZOO Szejka

Podobno widok wolno idącego wielbłąda to rzadkość. Na ogół chodzą razem z pasterzami (o ile tak się mówi na tego faceta od wielbłądów). Nie wiem czy to były dzikie zwierzęta czy to była jeszcze część Rezerwatu (ZOO) i miały taką dużą zagrodę. W każdym razie obserwowanie ich jak chodzą tym swoim dziwaczny krokiem, bez człowieka, bez bagażu na garbie było naprawdę fajne.

Tutaj też pustynia była dużo czystsza od tej, którą odwiedziliśmy w okolicy Al-Qudry. Więc w sumie po tym pustynnym przeżyciu mieliśmy wrażenie, że tej natury trochę jednak zażyliśmy. I zabawy przede wszystkim.

Dubai Desert Conservation Reserve domowe ZOO Szejka

 

 

 Na koniec chcemy Was zachęcić do szwędactwa i, jak to mówi młodzież, „spontanów”. Co prawda nie udało nam się odwiedzić rezerwatu przyrody, ale historia z ZOO Szejka też jest mocna. Ale to nie chodzi o to, żeby mieć kolejną anegdotę, niezwykła historię z podróży, a o to, że najfajniej jest jak w podróży dasz się zaskoczyć.

 Dubai Desert Conservation Reserve domowe ZOO Szejka

 

Sylwia Kołpuć
Sylwia Kołpuć
spostrzegawcza, trochę nieśmiała, podatna na nastroje i klimaty, ze skłonnościami do zachwytu i melancholii, autorka większości tekstów na blogu

6 Komentarze

  1. blogierka napisał(a):

    Ale mega wyprawa a film świetnie uzupełnia wpis!
    Czym kręcicie filmy? Oraz jak udaje Wam się łączyć pracę z podróżami?

    • Sylwia Kołpuć napisał(a):

      Dzięki 😉 kręcimy kamerą Sony FDR-AX33 4K. Łączenie podróży z pracą trochę ewoluowało. Pierwszy nasz wyjazd był połączony z wyjazdem służbowym Grześka (na potrzeby tego wyjazdu ja musiałam zrezygnować z pracy, bo jechaliśmy na kilka miesiecy). Teraz Grzesiek pracuje zdalnie, w Dubaju pracował od 12, a do 12 jest dużo czasu 😉 nasz zasięg podróży jest taki jak zasięg internetu 😉

  2. Agnieszka napisał(a):

    Swietny wpis. Zazdroszczę takich podrozy

  3. Weronika napisał(a):

    Zazdroszczę wycieczki, też chciałabym kiedyś odwiedzić Dubaj. Z pewnością zajrzę wtedy ponownie na bloga, po dokładne instrukcje i podpowiedzi 🙂

    • Sylwia Kołpuć napisał(a):

      Trzymam kciuki za wyjazd, wcętnie podpowiemy 😉 Dubaj i jego okolice są naprawdę ciekawe i potrafią zaskoczyć

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *