USA #9 – Dzień 5 – Death Valley, uciekamy do LV

Diabelska kraina. Nawet jedno z miejsc nazywano Diabelskim Polem Golfowym. W zasięgu ponad 100 mil w każdą stronę tylko spiekota. Trudno o bardziej niegościnne miejsce, wszystko: to co kiedyś było ziemią, stały, piasek, zmieniło się w popękaną, ostrą i stwardniałą skorupę. Na samą myśl że możnaby utknać tam w upale dochodzącym do 50 stopni na dłużej niż 10 minut przechodzą ciary. Nawet jeśli jedzie się w klimatyzowanym samochodzie z bagażnikiem wypchanym butelkami z wodą. Diabelsko straszne a jednak też diabelsko piękne.

Ze względu na warunki trzeba odjechać. Zdrowy rozsądek przyjmuje to do wiadomości, choć widoków żal. Ale na osłodę przed nami VEGAS!

 

 

Sylwia Kołpuć
Sylwia Kołpuć
spostrzegawcza, trochę nieśmiała, podatna na nastroje i klimaty, ze skłonnościami do zachwytu i melancholii, autorka większości tekstów na blogu

2 Komentarze

  1. Piotr Faryna napisał(a):

    O.K. Nic specjalnego do dodania.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *