Kowbojskie kapelusze, tuzin książek i kilka płyt country to nie wszystko co przywieźliśmy ze sobą ze Stanów. 3 miesięczna izolacja od codziennej rutyny, pośpiechu, od życia które dobrze znamy, domu, w którym czujemy się bezpiecznie, 3 miesięczna przygoda i wyzwanie: konieczność zmierzenia się z nowym otoczeniem, zwyczajami i obcym językiem (zwłaszcza dla 3 letniego wtedy Igora) odcisnęły na nas trwały ślad. Te trzy miesiące były dla nas szkołą, z której wyciągnęliśmy lekcję. A nawet kilka. Czego nauczyła nas Ameryka?

Lekcja 1
Temat: Być tu i teraz

Odkąd pamiętam moja głowa była zawsze pełna wyobrażeń, była nieustanną fabryką pytań: a co jeśli?, a co potem?, a co na kolację? a co jutro? Przywykłam do tego, że zawsze muszę coś robić, a jeśli nie muszę czegoś robić to chociaż myśleć o robieniu czegoś. Nawet na wakacjach, spędzając czas w pięknych miejscach zastanawiałam się: a może już pójdźmy tam, w przewodnikach piszą, że tam jest jeszcze piękniej? a może teraz zróbmy coś innego? Wydawało mi się, że świetnie spędzam czas i tak było, mam piękne wspomnienia z różnych naszych wojaży, ale w mojej głowie zawsze było to trajkotanie.

Po jakimś miesiącu pobytu w Stanach trajkotanie zaczęło stopniowo milknąc, aż w końcu zniknęło, puff. Zostały tylko beztroskie chwile nad Buffalo River i w górach Ozark. Mój mózg w końcu wyhodował “puste pudełko”, o którym mówi Mark Gungor: https://www.youtube.com/watch?v=aZBhyPiyeOs

Mark Gungor w zabawny i obrazowy sposób tłumaczy czym różni się mózg kobiety od mózgu mężczyzny. Mózg mężczyzny jest złożony z pudełek. Wszystko ma swoje osobne pudełko: dom, syn, żona, samochód, praca. I te pudełka się nie stykają ze sobą. Są od siebie niezależne. Mężczyźni mogą mieć otwarte na raz tylko jedno pudełko. Oprócz tego mają pudełko, w którym nie ma nic. Jest puste. Dlatego kiedy pytamy ich co myślą, a oni odpowiadają nic, tak naprawdę jest, nie kłamią. A my kobiety nie potrafimy tego zrozumieć, bo nasz mózg jest podobny do przewodów, gdzie każdy kabelek jest podpięty do sieci połączonej ze wszystkim pozostałymi. Dlatego my dla odmiany możemy myśleć o wszystkim na raz.

To oczywiście żartobliwy opis, ale chyba oddaje sedno sprawy. Niestety dla naszych mózgów neurolodzy potwierdzają, że takie myślenie o wszystkim może mieć zgubny wpływ na pracę mózgu. Neurolodzy twierdzą wręcz, że nasz mózg tak naprawdę nie umie robić kilku rzeczy na raz a jedynie bardzo szybko się przełączać między tymi czynnościami. Jest to dla tego organu bardzo obciążające, szybciej się wtedy męczy, co objawia się spadkiem koncentracji i stresem. Ale neurolodzy pocieszają, że nasze mózgi uczą się całe życie. Więc przy naszej świadomej pomocy możemy te przewody trochę rozplątać. Mi na pewno pomógł w tym spokój tamtych dni na amerykańskim południu.

Choć rzeczywiście moje pudełko nie jest do końca puste. Tak jak mówił Gungor: mężczyzna nie może zabrać ze sobą kobiety do pustego pudełka, bo to już będzie coś, a poza tym ona będzie chciała tam ustawić stolik i powiesić na ścianie obrazek. W moim pudełku mieszka moja rodzina, piękne krajobrazy i no ogół ciepłe słońce. Ale przynajmniej nie styka się już z innymi pudełkami, w którym są informacje, obowiązki i obawy. I dopiero teraz mam wrażenie, że umiem odpoczywać.

Lekcja 2
Temat: odwyk od stresu

Już wcześniej opowiadaliśmy, że na południu Stanów nikt nie trąbi, nikt nie wyprzedza a nawet nie przekracza prędkości, nikt się nie przepycha w kolejce, nie warczy i nie przewraca oczami jeśli się grzebiesz, albo coś upuścisz. Jeśli spojrzysz się na kogoś na ulicy będzie ci życzył miłego dnia, tak samo kasjer w sklepie zapyta jak minął twój dzień. Na początku wydaje się to dziwne i nieswoje, ale po pewnym czasie orientujesz się, że nie musisz bluźnić pod nosem rano jadąc do pracy, że serce ci nie staje kiedy ktoś wymusi ci pierwszeństwo i ledwie wyhamujesz. Uśmiechy, które miałeś za wyuczone i nieautentyczne może rzeczywiście takie są, ale powodują, że automatycznie ty też się uśmiechasz. Jeszcze trochę ze sobą walczysz, nie wiesz co się dzieje, że czujesz się jakoś, ja wiem, po prostu inaczej. I pewnego dnia zdajesz sobie sprawę, że już dawno nie czułeś zdenerwowania.

Kiedyś zapytałam znajomego ze Stanów jak to jest, że wy się w ogóle nie spieszycie. On odpowiedział, że spieszą się tylko po prostu w inny sposób. Rada dla nerwusów (takich jak ja) chyba warto się nauczyć takiego sposobu. Wiadomo problemy są zawsze i wszędzie, ale jednak można je minimalizować, nie roztrząsać i można się uczyć nie przejmować rzeczami, które nie są ważne.

Na razie tyle, reszta za tydzień pod linkiem:

http://tuiwszedzie.pl/czego-nauczyly-nas-stany2/