5 najlepszych podróży na 5 lat Igora

5 podróży Igora na 5 lat

Nasz najmłodszy podróżnik, mistrz Jedi i spec od dinozaurów kończy dziś 5 lat. 5 lat! Kiedy to minęło! Już nie będę go mogła nazywać moim małym chłopcem (chociaż w sumie za sformułowanie mały obraża się już od dwóch lat), może już niedługo nie będzie się chciał przytulać! Tylko czekać kiedy stanie przed nami i powie, że sam rusza w świat, bez nas… 5 lat to dużo, chyba jeszcze żadnych urodzin (poza narodzinami) nie przeżywałam tak jak tych i on chyba też. 5 LAT (wiem, że się powtarzam, ale chyba sami rozumiecie, to już 5 lat minęło nie wiadomo kiedy!).

Oprócz spotkań z przyjaciółmi i rodziną, tortów i balonów, z tej okazji siadamy na kanapie i oglądamy zdjęcia. Właściwie to robimy to regularnie, bo sentymentalny nam ten podróżnik wyrósł (tym sposobem wie, że był w Berlinie, choć miał wtedy dopiero pół roku). Ale w urodziny to już nasza tradycja, którą się dzisiaj trochę z Wami podzielimy. W tym poście wspominamy 5 podróży z każdego roku Igora z nami.

Berlin

To była fajna wycieczka, z której skorzystaliśmy wszyscy. Wstawaliśmy rano, pakowaliśmy wózek i plecak we wszystko co mogłoby się przydać i ruszaliśmy w miasto. W tym wózku chyba było wszystko, jak w wózku cyganki, choć nie zawsze był w nim Igor. Trochę się go nanosiliśmy na zmianę w chuście i nie w chuście.  Igor miał wtedy pół roku i najbardziej interesowały go fontanny i zielone parki, których w centrum Berlina nie brakuje. Pamiętam, że gdy spał na spacerze w wózku pierwszy budził się jego palec ws(roz)kazujący, którym pokazywał nam kierunek zwiedzania.

Berlin był strzałem w dziesiątkę jeśli chodzi o podróż z maluchem: dużo zieleni i czystych parków, obowiązkowe wtedy dla Igora fontanny, a między parkami kolejne atrakcje, które interesowały trochę bardziej nas rodziców. No i wszędzie mogliśmy się dostać wózkiem. W dodatku atmosfera naprawdę sprzyja rodzinom. Restauratorzy, pracownicy obiektów, mieszkańcy, chyba wszyscy tu są dobrze przygotowani na nalot rodzin z dziećmi.

Grecja – Kos

Lot na Kos był pierwszym lotem w życiu dla nas wszystkich i musimy przyznać, że właśnie Igor zniósł go najlepiej i w błogiej nieświadomości o legendach dzieciach drących się niemiłosiernie w samolotach, których nasłuchałam się przed wylotem, cały lot się bawił a przy lądowaniu sobie najzwyczajniej w świecie zasnął.

No i były to nasze pierwsze i ostatnie wczasy all-excuse me 🙂 Wyjście na plaże prosto z hotelu, pyszne jedzenie, zajęcia z nurkowania, malowania twarzy dla dzieci, fitness, waterpolo, no wszystko. Baseny w których siedzieliśmy godzinami, zjeżdżalnie z których Igor śmigał pod wodę. I wieczorne disco dla dzieci. Igor czekał na nie już godzinę wcześniej wołając przy kolacji: lala! żebyśmy przestali się opychać bo nie wolno nam się spóźnić. Hotel robił wszystko, żeby nie musieć stamtąd wychodzić. Kiedy Grzesiek zaproponował, żebyśmy wynajęli samochód i objechali wyspę pierwszą moją myślą było: ale wtedy nie pójdę na zumbę w wodzie. Poważnie 😉 Ale dobrze, że odpuściłam tą zumbę, bo wyspa jest przepiękna. Tylko zawsze trzeba było zdążyć na tańce. Zawsze 🙂

 

Tańce, układanie zamków z kamieni na plaży, kąpiel w gorących źródłach, spacer po ruinach antycznych budowli i udawanie posągów na pustych cokołach to właśnie jest na zdjęciach z naszego wyjazdu na Kos 🙂

Chorwacja – Istria

Piękne plaże, przejrzysta woda i cudowne małe miasta Istrii – półwyspu na północy Chorwacji, tylko woda jeszcze była trochę zimna, bo to czerwiec był. Za to ceny sporo niższe niż w sezonie, w niektórych miejscach o połowę. Więc jeśli macie możliwość pojechania do Chorwacji poza sezonem na pewno Wasz portfel na tym skorzysta.

Igor miał już 2 lata. Dzielnie znosił podróże samochodem czytając książki i śpiąc, a na spacery szedł raczej o własnych nogach i coraz częściej w swoją stronę. W Puli z antycznym koloseum, Rovinj chyba najbardziej uroczym z miast Chorwacji, Piranie w Słowenii i Trieście we Włoszech nie czekało zbyt wiele atrakcji dla dwulatków, mimo to Igorowi wszędzie się podobał, a nas zdziwił taki zwykły dziecięcy zachwyt nad… prawie wszystkim. Choć i tak nic nie przebiło skakania na trampolinie i kąpieli w basenie, który był przy naszym pensjonacie gdzie też spędziliśmy trochę czasu. W końcu trzeba było odbić sobie godziny jazdy i zwiedzanie 🙂

Stany – Arkansas

W Arkansas spędziliśmy prawie trzy miesiące. Ta podróż miała dla naszego trzy i pół latka wiele wyzwań. Musiał zostawić swój pokój i większość swoich rzeczy, rozstać się z rodziną i przyjaciółmi, spać na bardzo wysokim łóżku bez barierek, przetrwać te trzy miesiące w zupełnie nowym miejscu. No i dogadać się z nowymi kolegami PO ANGIELSKU! Ale ze wszystkim dał sobie radę. W szafie zbudował sobie bazę, w której się bawił, ani razu nie spadł z łóżka, nauczył się nurkować no i zaprzyjaźnił się i dogadał się z nowymi kolegami. Na początku miał dużą obawę żeby zacząć mówić po angielsku i opuścić bezpieczne towarzystwo mamy, która zawsze pomagała w tłumaczeniu. Ale kiedy spróbował to już poszło. Potem tylko przybiegał do mnie pytając jak powiedzieć po angielsku jakieś słowo.

W Stanach czekało na Igora wiele atrakcji, które przypadły mu do gustu: pływanie w rzece i skakanie do rzeki ze skarpy, wędrówki po kanionach Teksasu, zabawa w kopalni diamentów w Murfreesboro i podziwianie szkieletów dinozaurów w Oklahomie. Był to też pierwszy tak długi okres od kiedy Igor skończył rok, w którym byliśmy wszyscy razem tylko dla siebie. Dzięki temu nawet zwykły popołudniowy spacer w Conway, w którym mieszkaliśmy zamieniał się w świetną rodzinną zabawę.

Stany – kempingowy road trip

Rok później. Igor ma 4,5 lat. Wracamy do Stanów, tym razem na miesięczny road trip po parkach narodowych. Z tej wyprawy powstała cała lista miejsc, które Igorowi się podobały najbardziej (TOP 10 atrakcji Igora w USA). Ale zdradzę Wam, że na pierwszym miejscu są kempingi. To była nasza pierwsza taka przygoda pod namiotem. I okazało się, że właśnie kempingi mają do zaoferowania najwięcej czasu i najciekawsze przygody. Że w czasie kiedy ryż się gotuje można być tarzanem lub kowbojem, kiedy schnie pranie można pograć w baseball, a kiedy rozstawiasz namiot… to rozstawiasz namiot. To akurat niezła zabawa nawet bez pomocy wyobraźni, przynajmniej kiedy masz 4 lata. 4 i pół.

Dubaj i Lucy

Miało być 5, ale jest 6 podróży, bo Igor nie mógł się zdecydować między kempingami a mieszkaniem u kotki Lucy w Dubaju. Z resztą nie dziwię się, gdybym sama umiała wybrać między tymi dwoma wyjazdami, to może napisałabym tylko o jednym z tych wyjazdów i Wam się do tego nie przyznała, ale nie mogę. No i to był naprawdę wyjątkowa przygoda.

Abu Dhabi Meczet Szejka Zayeda (4)

Do Dubaju pojechaliśmy opiekować się kotką Lucy czyli na tak zwany pet sitting (więcej o tym sposobie na podróże przeczytacie tutaj: Jak zorganizować pet sit). Przez te trzy tygodnie mieszkania z kotem Igor przeszedł prawdziwą ewolucję. Od pytania, w którym sklepie można kupić kota, po pytanie: czy jak jedziemy do miasta na kilka godzin to Lucy sobie sama poradzi. A przy tym zdążyliśmy poznać Dubaj i jego okolice: pachnące kadzidłami i przyprawami souki czyli arabskie bazary, daktylowe oazy gdzie daktyle sypią się jak jabłka w naszych sadach jesienią, kamieniste góry Hajar, piękny meczet Szejka Zayeda w Abu Dhabi i sam Dubaj, z najwyższym na świecie Burj Khalifa (co szczególnie zrobiło wrażenie na naszym najmłodszym podróżniku, który jest równocześnie fanem wszelkich budów i konstrukcji, zwłaszcza takich największych). Piknikowaliśmy na pustyni, wpadliśmy do paszczy Sarlaca i przypadkiem trafiliśmy do domowego ZOO Szejka. 

To już 5 lat! Powiem Wam, że przy pisaniu tego teksu łezka zakręciła mi się w oku. Igor wniósł w nasze życie mnóstwo radości i całkowicie je zmienił. Nie wyobrażam sobie żadnego z opisanych miejsc bez niego. Te podróże nie byłyby tak wyjątkowe. Gdyby nie Igor pewnie nigdy nie zagralibyśmy w baseball, może nie gralibyśmy w domino na kempingach w USA, nie śmielibyśmy się z głupkowatych żartów wyniesionych z przedszkola ani nie bawilibyśmy się w szeryfów i komandosów. Igorku kochany życzymy Ci spełnienia twoich wszystkich marzeń! Dziękujemy Ci za te wszystkie chwile, za niestrudzony zapał, dzięki któremu możemy tyle podróżować, za Twoją odwagę mierzenia się z wyzwaniami i za cierpliwość. Zabieraj nas dalej do swojego pięknego świata wyobraźni gdziekolwiek wylądujemy!

Jebel Jais najwyższy punkt w Emiratach

Sylwia Kołpuć
Sylwia Kołpuć
spostrzegawcza, trochę nieśmiała, podatna na nastroje i klimaty, ze skłonnościami do zachwytu i melancholii, autorka większości tekstów na blogu

6 Komentarze

  1. Ewa Piłat napisał(a):

    Zyczymy dużo miłości radości moc przygóg dla Igorka i całej rodzinki

  2. Jasiovo napisał(a):

    5 lat, mnóstwo pięknych przeżyć i wspomnień 🙂
    Wszystkiego co najlepsze!

  3. Uwielbiam podróże i zawsze podziwiam tych, co podróżują z dziećmi! Pokazujecie im świat, uczycie tolerancji i tego, że kultur i narodów jest wiele i że mogą współegzystować na naszej kuli ziemskiej! Tak trzymajcie!

    • Sylwia Kołpuć napisał(a):

      Asia pięknie to ujęłaś 🙂 Chyba nic nam nie dało takiej szkoły jak właśnie podróże, bez względu na kierunek i odległość. Mam wrażenie, że dzięki podróżom Igor będzie mógł spojrzeć na świat inaczej niż my (w sensie ja i Grzesiek), może bardziej świadomie. I chyba nic nas też tak nie zbliżyło jak czas spędzony razem w tych podróżach. Czy namiot rozkładaliśmy w Rewie na plaży czy nad Wielkim Kanionem 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *